Start arrow Aktualności i archiwa arrow ROZPOCZĘCIE SEZONU 2010
Menu
Start
O Klubie
Aktualności i archiwa
Puchar Sandacza
Klasyfikacje
Galeria
Członkowie Klubu
Księga Gości
Linki
Kontakt
ROZPOCZĘCIE SEZONU 2010 PDF Drukuj Email
11.01.2010.

supiaupawa_2010_015W dniu 1.01 rozpoczął się nowy sezon połowu ryb łososiowatych...

Tradycyjnie koledzy z naszego klubu wybrali się na ryby by zainaugurować nowy sezon na wodach "górskich".1 stycznia z racji braku możliwości wyjazdu na trocie i łososie kolega Jarek rozpoczął sezon pstrągowy na jego ulubionej Rządzy.supiaupawa_2010_001Warunki połowu były ekstremalnie ciężkie,padał śnieg,wiatr zawiewał prosto w twarz, dwie godziny wędkowania przyniosło tylko jedno anemiczne branie małego pstrążka który nie zapiął się na kotwiczki woblerka.Warunki nad wodą były bardzo trudne,spora ilość śniegu utrudniała ciche i skryte podejście do potencjalnych kryjówek pstrągów.Coraz mocniej padający śnieg i coraz trudniejsze warunki na drogach zmusiły Jarka do zakończenia połowów.Dzień należy uznać za udany,pierwszy dzień sezonu w cudownej zimowej sceneri dostarczył wielu niezapomnianych wrażeń.W dniu 3.01 spora bo 7 osobowa grupa wędkarzy między innymi i z naszego klubu(Tomek,Damian,Jarek) zjawiła się wczesnym rankiem nad urokliwą i najbliższą od naszego miejsca zamieszkania rzeką trociową czyli Drwęcą.Warunki do łowienia były bardzo trudne.dsc00428Drwęca była oblodzona,nawisy lodowe sięgały do 15 metrów od brzegu a miejscami rzeka była całkowicie zamarznięta.W takich warunkach przy mrozie poniżej -10 stopni próbowaliśmy złowić cokolwiek.Niestety nasze wysiłki jak i wielu napotkanych innych wędkarzy spełzły na niczym,kolejne rozpoczęcie sezonu na Drwęcy odbyło sie w iście arktycznych warunkach.Mimo to podobno na trwających w tym czasie zawodach "Łosoś Drwęcy 2010" padła jedna troć o wadze 2,20kg.Czy to mało?Jeżeli spojrzymy na ten fakt ze strony ilości łowiących i ilości złowionych przez nich ryb, to bardzo mało,ale jeżeli popatrzymy na warunki jakie panowały tego dnia na rzece to i tak wydaje mi się że było to bardzo dużo.Do domu wróciliśmy w super humorach. Kolejną wyprawę członkowie klubu zaplanowali na 8-10.01. Celem wyjazdu naszych kolegów Damiana,Marka ,Andrzeja i Jarka były pomorskie rzeki.Wybór padł na Słupię i Łupawę.W piatek 8.01 grupa naszych kolegów zameldowała się na kwaterze w Smołdzinie, gdzie już po kilku chwilach zmęczeni podróżą ułożylismy sie do snu,ponieważ skoro świt czekały na nas wspaniałe pomorskie rzeki.Świtem 9.01 wyruszyliśmy nad rzekę Słupięsupiaupawa_2010_008 do miejscowości Kwakowo.Jest to górny odcinek rzeki Słupi.Po zaparkowaniu koło mostu drogowego i podzieleniu się na dwie grupy ruszyliśmy na spotkanie troci i łososi.Marek z Andrzejem ruszyli lewym brzegiem Jarek z Damianem prawym brzegiem.Trzeba przyznać że ruch nad rzeką był spory,a przy moście było łącznie z naszym 10 aut.Kilku godzinne wędkowanie przyniosło kontakt z trocią jedynie Markowi któremu to zaraz za mostem do wachadłówki wyszła pod same nogi troć,którą Marek ocenił na ok. 70cm, ryba miała na sobie liczne ślady potarłowe które doskonale było widać w wodzie.Kolejno napotykani wędkarze również bez efektu próbowali skusić ryby do brania.Pogoda była fatalna i o ile temperatura wachała sie w granicach -2 stopni na minusie to wiatr był bardzo silny i jak sie później okazało spowodował potężny sztorm na Bałtyku,który w porcie w Łebie porozbijał i uszkodził wiele kutrów rybackich!Tak więc po kilku godzinach łowienia członkowie naszej ekipy spotkali się na tradycyjnym ognisku w okolicach mostu w Kwakowie.supiaupawa_2010_010Kiełbaska oraz herbatka smakowały wybornie:)Po krótkim odpoczynku przy ognisku ruszyliśmy dalej nad rzekę w poszukiwaniu rybek.Powyżej mostu Marek ma branie troci, lecz ryba po kilku sekundach spada!No cóż jak pech to pech!Po obłowieniu kilkuset metrów rzeki dochodzimy z Damianem do Andrzeja który już od jakiegoś czasu obławia zatopione korzenie stojącego na burcie drzewa.Okazuje się że Andrzej miał dwa brania w tym miejscu, lecz bardzo niewyraźne i bardzo trudne do zacięcia.Damian korzystając z życzliwości kolegi w tym samym miejscu, również ma branie i również próbuje skutecznie je zaciąć.Ryba pozostaje niewiadomą.Kolejne metry rzeki nie przynoszą już żadnych brań, nie licząc zanotowanej przez Jarka obcinki woblera przez szczupaka.Branie było lewdwo wyczuwalne niestety bardzo dobry wobler pozostał w pysku centkowanego rozbójnika.Obławianie kolejnych miejscówek nie przynosi rezultatu,a zapadający zmrok wymusza na nas zakończenie wędkowania tego dnia.Pora więc wracać do samochodu.W drodze powrotnej Jarek wracający jak zwykle ostatni,odnotowuje branie w miejscu w którym Andrzej i Damian mieli brania.Ryba która tam siedzi musi być bardzo cwana i pewnie już nie raz miała kontakt z przynętami serwowanymi jej przez kolejnych wędkarzy.Droga powrotna na kwaterę ukazuje naszym oczom jak trudne są warunki na drogach,olbrzymi wiatr powoduje lokalnie zawieje i zamiecie śnieżne, a informacje z Polski nie są optymistyczne.Jak zwykle wybraliśmy się na wyjazd w tak trudne warunki.Kolejnego dnia w niedzielny poranek postanowiliśmy spenetrować przepływająca obok naszej kwatery inna pomorską rzekę trociową a mianowicie Łupawę.Nad rzeką spotykamy ekipę filmową z wydawnictwa Wędkarstwo Moje Hobby która próbuje "złowić coś do kamery".Po krótkiej rozmowie z sympatycznym Pawłem Mireckim z WMH dowiadujemy się że "walczą" juz 5 dzień na Słupi i Łupawie,a ich efektem jest zaledwie jedna!złowiona ledwo ponad 40cm rybka i jedna spięta ponad 80cm ryba, która spadła Pawłowi w momencie podbierania już pod samymi nogami.Z informacji od Pawła wynika że ryby na Łupawie ostatni raz "gryzły" w miniony czwartek wtedy to na naszym odcinku padło ok. 10 szt. troci w przedziale 65-70cm.Całodniowe wędkowanie nie przynosi nam nawet brania,spotkani nad wodą wędkarze mówią o złowionej jednej rybie.Pogoda tego dnia niewiele się różniła od tej z dnia poprzedniego.Łowienie jednak było bardziej trudne niż na Słupi ponieważ Łupawa płynie praktycznie cały czas w odkrytym terenie.Mimo wszystko z łowiska schodziliśmy bardzo zadowoleni i pełni wrażeń których musi nam wystarczyć do następnego wyjazdu na Pomorze.

supiaupawa_2010_029