Start arrow Aktualności i archiwa arrow "Sandacz" na muchę...
Menu
Start
O Klubie
Aktualności i archiwa
Puchar Sandacza
Klasyfikacje
Galeria
Członkowie Klubu
Księga Gości
Linki
Kontakt
"Sandacz" na muchę... PDF Drukuj Email
24.11.2008.

Image W dniach 22,23.11.2008 grupa klubowiczów WKS Sandacz w składzie  Tomasz Prachnio, Jarosław Majewski, Mirek Polak i Damian Zych wybrała się na Roztocze. Celem wyprawy były lipienie. Podróż zleciała jak to zwykle bywa bardzo szybko i juz o siódmej rano w sobotę mogliśmy przywitać się z rzeką Wieprz w miejscowości Zwierzyniec. Roztocze przywitało nas chłodem i lekką mrzawką, nie popsuło to jednak nikomu humoru i po szybkiej kawie, założyliśmy śpiochy i jazda nad wodę. Lipienie tego dnia nie chciały niestety zbytnio współpracować, mimo to każdy z nas zanotował po kilka rybek oraz nie wciętych brań. W bardzo dobrych humorach wracaliśmy na stanicę wędkarską w Józefowie, szczególnie zaś zadowoleni byli Tomek z Mirkiem dla których było to pierwszy wyjazd z muchówką...i na pewno nie ostatni. Wieczór upłynął nam na rozmowach, "herbatce" i  oczywiście kręceniu nowych much bo każdy z nas miał swoje imadło i cały arsenał artykułów muchowych.

Niedzielny ranek znowu przywitał nas delikatnym deszczykiem, ponad to dojechało do nas jeszcze dwóch klubowiczów Adam i Paweł Olędzcy dla których ta wyprawa była tak jak dla Tomka i Mirka pierwszym w życiu wyjazdem na "flyfishing" .Adam na dzień dobry złowił ładnego tęczaka,Jarek natomiast miał na kiju pięknego pstrąga który się spiął po krótkiej walce. Tomek i Damian zaliczyli bliskowymiarowe lipienie.Humory wszystkim dopisywały mimo że tego dnia kardynały również nie kwapiły się zbytnio do bardziej zdecydowanych brań. Dopiero pewien gumofilec w miejscowości Turzyniec podniósł nam trochę ciśnienie. Ale szybka i zdecydowana reakcja spowodowała że tubylec długo będzie pamiętał że w Wieprzu(odcinki krainy pstrąga i lipienia) na robaczka łowić nie wolno, zaś jego bazarowa Daiwa powędrowała w ręce strażnika PSR którego spotkaliśmy poźniej nad wodą. Na ostatnie dwie godziny wróciliśmy ponownie na miejski odcinek w Zwierzyńcu gdzie pod sam wieczór najpierw Damian, a póżniej Tomek mieli na kijach piękne lipienie. Niestety obie ryby wygrały, Tomka lipień konkretnych odjazdach na sznurze wszedł w zwalisko...Szkoda bo ryba miała na pewno 45+.Ogólnie wyjazd należy uznać za udany jak każdy zresztą na Roztocze, a chłopaki, którzy byli pierwszy raz na dobre połknęli "muchowego bakcyla".